![]() |
| źródło: http://bit.ly/1zaC5Mt |
Szkoła podstawowa to okres, w którym jako jedyny słuchałem
rockowej i metalowej muzyki. Nikt tego nie rozumiał, dlatego często dokuczano
mi z tego powodu. Pod koniec mojej podstawowej edukacji znalazłem wspólny język
z Dawidem. Chodziliśmy do jeden klasy, jednak nigdy nie byliśmy kumplami. Nie
pamiętam jak to się stało. W pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o płytach
Metalliki, czy The Offspring.
Podczas pewnej długiej przerwy Dawid zaproponował by pójść do
sklepu muzycznego. Był on naprzeciwko naszej szkoły. Pamiętam, że sklep miał na
witrynie ogromny plakat SlipKnota i ludziom to nie przeszkadzało! Nikt się nie
buntował, nie wysłał inspekcji. Weszliśmy do środka, a Dawid od razu poprosił o
kasetę KoRna „Issues”. Byłem w wielkim szoku. Znałem zespół, ale nie posiadałem
żadnej ich kasety. Nie wiedziałem też, że ma zamiar ją kupić. Powiedziałem mu od razu „Stary, ale trafiłeś. Wziąłem dziś walkmana do szkoły”.
Wróciliśmy szybko do szkoły. On rozpakował ją z foli, a ja szybko i
ostrożnie włożyłem ją do odtwarzacza. Nie chciałem by wciągnęło taśmę.
Słuchaliśmy jej na przerwach, na lekcjach w ostatniej ławce. Po kilku dniach Dawid
powiedział, że mogę sobie ją pożyczyć na kilka dni bo on ma już dość.
W tamtym czasie KoRn i Limp Bizkit byli na każdej liście
przebojów. Pomimo starań KoRna by odciąć się od nu-metalu nie udało im się.
Kiedy zrezygnowali z rapcorowych wstawek zapisali się jeszcze mocniej na
kartach historii. Zastąpienie ww. wstawek ciekawszymi riffami, lepszymi
wokalami sprawiło, że zespół wspiął się na maksimum swoich możliwości. Patrząc
na inne płyty zespołu ta posiada odpowiednią dawkę ciężaru. Zespół nie próbuje
na siłę być zespołem metalowych.
Gdy dziś myślę o tym albumie przychodzi ma na myśl pewna
zależność. Kiedy w czasie hossy na rynku powstają coraz wyższe budynki jest to
oznaka, że niedługo nadejdzie kryzys. Wiem, że to dziwnie porównanie, ale pasuje
do sytuacji. KoRn od 1999r. nagrywał coraz słabsze płyty, a Limp Bizkit od ChocolateStarfish (…) rozpadał się kilka razy. Wszystko zmierzało do wypalenia się gatunku jakim był nu-metal.
Oddałem po kilku dniach Dawidowi kasetę. Kilka tygodni później skończyła się szkoła. Wraz z nią poczułem ulgę. Zabawne jest to, że kiedy trafiłem do nowej szkoły (gimnazjum). Pierwsze rozmowy z nowymi kolegami odbywały się właśnie na temat tej płyty. Później jeden z kolegów pożyczył mi płytę bym mógł sobie przegrać ją na kasetę. Wtedy naprawdę mocno wkręciłem się w nu-metal. W plecaku nosiłem kasety z „Issues”, „Hybrid Theory” i „Chocolate Star Fish (…)” i kilka paczek naładowanych baterii.
Oddałem po kilku dniach Dawidowi kasetę. Kilka tygodni później skończyła się szkoła. Wraz z nią poczułem ulgę. Zabawne jest to, że kiedy trafiłem do nowej szkoły (gimnazjum). Pierwsze rozmowy z nowymi kolegami odbywały się właśnie na temat tej płyty. Później jeden z kolegów pożyczył mi płytę bym mógł sobie przegrać ją na kasetę. Wtedy naprawdę mocno wkręciłem się w nu-metal. W plecaku nosiłem kasety z „Issues”, „Hybrid Theory” i „Chocolate Star Fish (…)” i kilka paczek naładowanych baterii.
Podsumowując, „Issues” to klasyka nu-metalu, komercyjny
sukces tego gatunku, ale sukces zasłużony. Płyta pomimo swojego wieku nadal
jest ciekawa. Jeśli dawno jej nie słuchaliście wróćcie do niej. W wypadku gdy
jej jeszcze nie słuchaliście, musicie to zrobić!
Z chęcią poznam albumy, które Wami wstrząsnęły, które
sprowadziły Was na odpowiedni tor. Piszcie do mnie na adres
pozytywnypesymista@gmail.com lub na facebook.com/pozytywnypesymista.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz