Kiedy musiałem już wracać sprawdziłem tylko czy można kupić kasetę. Jeśli dobrze pamiętam było to ok 21,00 zł. Nie miałem żadnych pieniędzy. Kilka tygodni wcześniej rozwaliłem skarbonkę by kupić kasetę The Offspring „Conspiracy Of One”. Wtedy nie pozostało mi nic innego jak poprosić rodziców o wcześniejsze kieszonkowe. Kiedy w końcu je dostałem szybko pobiegłem z moim komunijnym walkmanem by ją kupić. Kiedy już ją miałem szybko włożyłem ją do odtwarzacza, a ten ... wciągnął mi taśmę. Na szczęście udało mi się ją odwinąć nie niszcząc całej kasety, jedynie początek „Papercut” i końcówka „Pushing Me Away” posiadały coś w stylu efektu „slow motion”.
Debiutancki album Linkin Park to mieszanka rocka i rapu - rap w zwrotce, śpiew w refrenie. Sprawdzony patent, który towarzyszył wielu aktywnym wtedy zespołom. Jednak Chester od samego początku stał się elementem charakterystycznym dla zespołu. Jego wokal był i jest niepowtarzalny. Płyta uznawana jest za kanon nu-metalu. Z czasem jednak zespól pokazał, że tę łatę potrafią oderwać i przyszyć sobie inną np. bardziej rockową. Debiutancki album pomimo swojego wieku nadal deklasuje dokonania innych artystów z tamtych czasów. Utwory na albumie nie są przeciągnięte do granic możliwości i posiadają niesamowitą energie. Pomimo zbliżonego schematu płyta po pierwszym przesłuchaniu zostaje w głowie na długo.
Hybrid Theory to płyta, która po prostu zamieszała mi w głowie. Do tego czasu słuchałem z nurtu nu-metalu tylko Limp Bizkit, ale to co prezentował Linkin Park było inne, dla mnie ciekawsze. Odrzuciłem wszystko czego do tej pory słuchałem, schowałem wszystkie koszulki Metllica jakie miałem. Nie chciałem chodzić na czarno, chciałem wyglądać jak oni! Kupowałem każdą gazetę jeśl widziałem, że jest coś o nich. Nosiłem szerokie spodnie, łańcuchy, pieszczochy na rękach i przede wszystkim czapkę z daszkiem. To ostatnie to w pewnym sensie pozostałość po Limp Bizkit.
Oczywiście nie obyło się bez gadania mojej mamy, której ( po raz kolejny) nie podobało się, że wydaje pieniądze na kasety. Do tej pory nie wiem, dlaczego tak bardzo ją to denerwowało.
W każdej wolnej chwili słuchałem tej kasety. Nigdy też nie zapomnę jak pierwszy raz puściłem ją u Artura. Chłopaków zatkało. Słyszałem tylko puść to jeszcze raz! Po kilku razach Artur rzucił na cały głos „to jest zajebiste!”. Tak dla naszej paczki zaczęła się przygoda z tym zespołem.
Dla mnie ta płyta to nie tylko masa wspomnień z lat młodzieńczych, ale początek ogromnej fascynacji, która trwa do dziś. Kiedyś mówiłem, że zespołem #1 jest Metallica lub The Offspring. Kiedy kupiłem tę kastę wszystko się zmieniło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz