Przyznam szczerze nie ciągnęło mnie do tego zespołu. Z nudów i w poszukiwaniu czegoś nowego zakupiłem „Infestissumam”. Obejrzałem występy na Youtube, przesłuchałem single i wydawało mi się to naprawdę ciekawe. Dodatkowo po obejrzeniu tych wszystkich występów stwierdziłem, że jest tylko jeden kraj w Europie, który może dać nam taki zespół. Oczywiście to Szwecja.
Album, który znalazł się w tej odsłonie muzycznych inspiracji do drugi album formacji Ghost. Nie odbiega on stylistycznie od poprzedniego, którego pokochali recenzenci na całym świecie. Muzyka zespołu to klasyczny rock inspirowany latami 60 i 70. Ciężko ich zaszufladkować bo nie pasują dokładnie do żadnej kategorii. Element, który odróżnia ich od reszty to warstwa liryczna. Wszystkie utwory na tej płycie opowiadają o obecności Antychrysta na Ziemi.
Infestissumam to krążek prosty, nie przekombinowany. Znajdziemy na nim ciekawe riffy oraz proste melodyjne gitarowe sola. Całość uzupełniają klawisze i spokojny wokal Papa Emiptusa II. Wszystko to sprawia, że czujemy się jakbyśmy słuchali długiego kościelnego psalmu. W prostocie tkwi też problem bo, czasami jest nudno. Dla mnie na tym albumie jest jej mniej niż na pierwszym krążku, ale wciąż momentami mam ochotę przeskoczyć z powrotem na „Per Asperi Ad Inferi” czy też „Monstrance Clock”, które są świetnie i zachodzą w pamięć. Genialny jest też utwór otwierający, który z wielką uświadamia nam o czym będzie ta płyta.
Infestissumam to bardzo ciekawy i warty uwagi album. Inspirowany klasycznym rockiem z dodatkiem innych gatunków. Jednak bez pomysłu ta muzyka by zginęła. Brzmienie tych klawiszy od razu na myśl przywołuje kościelne organy. Ghost znalazł dla siebie miejsce na pełnej już scenie metalowo-rockowej. Znalazł pomysł na siebie i skutecznie go realizuje. Nie wyobrażam sobie tego zespołu bez Papy Emitusa i jego bezimiennych ghouli. Image, teksty i muzyka tworzą całość, która wciąga. Dzięki temu chce się wracać do tej płyty. Dlatego sprawdźcie ten album i wspólnie z Papą Empitusem zaśpiewajcie psalm „Per Asperi Ad Inferi” tak jak robiłem to ja podczas pisania tego wpisu.
'Monstrance Clock' wymiata ! Uwielbiam też "Secular Haze" :)
OdpowiedzUsuńMocne utwory na płycie :)
OdpowiedzUsuń