Jest to album koncertowy, gdzie kilka utworów zostało zagranych w wersjach akustycznych. Sam pomysł wyszedł od zespołu. Dzięki crowdfundingowi udało się zebrać potrzebną kwotę. Dzięki tej akcji mamy okazję podziwiać ich w tej odsłonie.
Na samym początku, jeszcze przed włączeniem płyty zastanawiałem się. Czy można mroczne ciężkie granie zmienić w jeszcze mroczniejsze akustyczne granie? Czy można połączyć dwie różnie historie w jedną, jeszcze mroczniejszą? Nie wierzyłem, przyznaję się do tego. W końcu zespół ma za sobą dwa genialne albumy i naprawdę byłem nastawiony na porażkę.
Panowie! Przepraszam, że zwątpiłem!
Kiedy włączasz tę płytę można powiedzieć, że wkładasz buty i wyruszasz w podróż. Każdy kawałek to coraz to mroczniejsze miejsce. Kiedy przechodzisz przez nie czujesz dreszcz, czujesz jakby ktoś opowiadał Ci historie. Nie wiesz jak wrócić, ale nie przejmujesz się tym tylko kroczysz dalej. Nie omijasz żadnego elementu. Kroczysz widząc świat oczami autystycznego dziecka by za chwilę skontaktować się z osobami już nie żyjącymi. Kiedy już wracasz do normalności ponownie wciskasz play by przeżyć to jeszcze raz.
"Live At Radio Gdańsk" to płyta piękna i odważna. Nie wszystkie utwory są zagrane w wersjach akustycznych, ale oddziałową one ze zdwojoną siłą za sprawą koncertowej energii i przestrzeni. Jednak przestrzegam wszystkich. To nie jest płyta łatwa w odbiorze. Jak wszystkie wydawnictwa tego zespołu wymagają skupienia. Ten album porywa nas w inny wymiar, wyciąga naszą duszą na ponad godzinę by pokazać nam inny świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz