Są święta więc postaram się Wam przekazać, krótką historię o dwóch płytach związanych ze świętami.
Było nas czterech - kumple ze szkoły i podwórka. Wszyscy dzieliliśmy tę samą pasję. Muzyka była dla nas wszystkim. Umówiliśmy się tak, że nigdy nie kupujemy tych samych płyt czy kaset. Chcieliśmy poznać jak najwięcej muzyki (wstyd się przyznać) ale miałem nagrywarkę jako jedyny z nas i kiedy ktoś kupił płytę każdy z nas dostawał jej kopie. Byliśmy nastolatkami z małym budżetem więc kombinowaliśmy jak tylko mogliśmy.
W pewne święta jeden z nas dostał od babci określony budżet i poszliśmy do Empiku by wybrać płyty. Niestety nasze gusta się różniły i on postanowił nie słuchać mojej opinii i kupił to co wydawało mu się ciekawe. Oczywiście miał do tego prawo, ale nie byłem przekonany co do tego wyboru. Wybrał dwie płyty Metallica „Garage Inc.” i Sweet Noise „Czas Ludzi Cienia” (znów Metallica w tej serii, ale o niej nie będę dziś pisał. Bardziej skupię się na Sweet Noise).
Oczywiście każdy dostarczył mi płyty i zaczął się proces kopiowania. Album Metallicy miał dwie płyty więc miałem dużo czasu by posłuchać Sweet Noise. Słuchałem jej na słuchawkach i na discmanie siostry. Bałem się reakcji rodziców na teksty Glacy. Wtedy nie przepadałem za polską muzyką. Panowała moda na hip-hop ten lepszy i ten gorszy (patrz: Ascetoholix czy Jeden Osiem l). Jednak ta płyta w pewien sposób wprowadziła mnie w świat polskiej muzyki rockowej-metalowej.
Ww. album Sweet Noise to moment zwrotny w karierze zespołu. Do tej pory nie mieszali stylów. Byli dobrą rockowo – metalową kapelą. Po tym albumie wielu ludzi odwróciło się od zespołu, bo szukali inspiracji w zachodniej muzyce nu-metalowej. Intro dawało do zrozumienia, że należy być przygotowanym na coś nowego. Pamiętam że na 15/16 latka teksty na tym albumie były naprawdę mocne i czasami niezrozumiałe, co później jak się okazało to w tej płycie tak mnie kręciło.
Jak wspomniałem już wcześniej na tej płycie słychać dużo inspiracji nu-metalem. Mogło być inaczej, ale w tamtym czasie dodawanie elektroniki do rocka i metalu wskazywał tylko na nu-metal.
Teksty mnie oczarowały. Jednak żeby zrozumieć wszystko musiałem wiele razy przesłuchać całą płytę. Dobrze przeczuwałem, że płyta się nie spodoba moim rodzicom i środki zapobiegawcze były wymagane. Kiedy moja mama usłyszała kawałki Paktofoniki to dostałem wykład, że to nie muzyka dla mnie (dodajcie sobie do tego jeszcze parę soczystych słów:) Dlatego też przegrałem sobie tę płytę na kasetę magnetofonową kiedy nikogo w domu nie było i słuchałem jej w szkole.
Po tym jak zrobiłem kopie dla wszystkich spotkaliśmy się w czwórkę i słuchaliśmy tej płyty. Rodzice kolegi byli naprawdę wyrozumiali i nie wygłaszali kazań za wulgaryzmy. Płyta spodobała się nam wszystkim. Kiedy leciał kawałek pt.„Skurwiel” ojciec naszego kolegi przyszedł do pokoju i zapytał się co to za utwór. Pokazaliśmy mu płytę. Sprawdził, przeczytał wkładkę usiadł i słuchał z nami albumu do końca. Nie było to spowodowane rodzicielską opiekuńczością tyko tym, że płyta mu się naprawdę spodobała. Długo dyskutowaliśmy na temat tej płyty. Części z nas brakowało w niej nu-metalowego powera, a innym przeszkadzało to, że płyta jest po polsku. Jednak kiedy spotykaliśmy się później i na nowo słuchaliśmy tej płyty każdy z nas o dziwo znał tekst na pamięć mimo wcześniejszych zastrzeżeń.
Płyta to nowy rozdział w historii zespołu. Dużo eksperymentów z nastawieniem na elektronikę. Muzyka tutaj jest tłem, wspomagaczem dla tekstów. Dla mnie ten album przedstawia portret nas samych. Staliśmy się ludźmi, którzy nie szanują siebie wzajemnie, którzy manipulują innymi. Nie jest to płyta odkrywcza, ale nowa na polskim rynku (mówię o czasach wydania).
Gdy piszę tekst lubię słuchać danej płyty. Tak też było w tym przypadku. Minęło trochę lat od kiedy namiętnie słuchałem tego wydania i nadal znam teksty na pamięć. To świadczy o tym, że ta płyta jest magiczna i naprawdę wyjątkowa. Czas Ludzie Cienia obok Kinematografii przywróciły mi wiarę w polską muzykę. Zainteresowały mnie i sprawiły, że chciałem szukać innych polskich zespołów. Gdyby nie Sweet Nosie i sprzeczny z moim charakter kolegi nie znalazłbym albumów Cool Kids Of Death czy też Pierwsze Wyjście z Mroku, bo pewnie w ogóle bym ich nie szukał.
Z chęcią poznam albumy, które Wami wstrząsnęły, które sprowadziły Was na odpowiedni tor. Piszcie do mnie na adres pozytywnypesymista@gmail.com lub na facebook.com/pozytywnypesymista.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz