Jak długo wytrzymaliście bez muzyki?
Ja nie wytrzymałbym nawet jednego dnia. Czuje się wtedy jakbym zostawił gdzieś cząstkę siebie. Ciągle mi czegoś brakuje i nie mogę się skupić.
W moim poprzednim wpisie wspominałem o tym, że warto ograniczać słuchanie muzyki poprzez słuchawki. W nieoczekiwany i złośliwy sposób jestem zmuszony zrobić sobie krótki detoks od nich.
Minusy:
Z jeden strony słyszę wszystko , ale czuje się „otoczony” tymi dźwiękami. Muszę słuchać dyskusji nastolatek na temat tego „na którą imprezę pójść?” lub rozmów telefonicznych prowadzonych w środkach komunikacji miejskiej. Częściej zaczepiają mnie na ulicy bym "pożyczył" jakieś pieniądze lub dołożył się do piwa. Nie wiem co jest gorszę. Katowanie uszu muzyką, czy słuchanie tego wszystkiego na około.
Plusy:
Czuje się „głodny” muzyki. Mam w głowie kilka utworów, które nucę. Wracam do domu i od razu muszę je włączyć. Włączam je i odlatuje jakbym wziął jakieś dopalacze. Nie czuje się znudzony, nie zastanawiam się „czego tu posłuchać?”. Ostatnio zdarzało mi się spędzić kilkadziesiąt minut przy wybieraniu albumu do odsłuchu. Zrozumiałem wtedy co czuje kobieta, która staje przed szafą pełną ubrać i mówi, że nie ma w co się ubrać.
Nie wiem jak długo będzie trwał mój detoks, ale dam Wam znać jak przybierze on inną formę niż ta dotychczasowa.

Nie cierpię momentu, kiedy nie wiem czego posłuchać, a w folderach mnóstwo albumów :D
OdpowiedzUsuńWiem co to znaczy :) choć czasami słuchając jednego albumu dłużej możemy w nim znaleźć nowe rzeczy. Czasami wymuszone słuchani albumu sprawia, że bardziej się przy nim skupiamy. Ja tak miałem np. z Bring Me The Horizon.
UsuńP.S. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam.