Oto pierwsza część moich "romansów" z Apple Music. Czy będzie z tego związek? To się okaże. Na pierwszy ogień idzie aplikacja desktopowa, czyli iTunes. Zaznaczam, że nie posiadam maca i może część problemów to sprawka Windowsa.
Widziałem wszędzie informacje, że jest aktualizacja iTunes’a. Mój jednak nie chciał się uaktualnić i dlatego musiałem zrobić to poprzez nadpisanie danych. Ciekawostką jest, że plik .exe miał identyczną nazwę jak ta wcześniejsza. Kilka tygodni wcześniej robiłem format C i jeszcze została mi wcześniejsza "instalka". Zagryzłem zęby i nadpisałem dane.
Pierwszych kilka godzin było ok. Jednak potem zaczęło się coś chrzanić. Pełen zasięg, a nagle płyty nie chciały się załadować. Pomyślałem sobie – zdarza się. Włączyłem inny album i znów to samo. Nie ładowała się okładka, a z 10 utworów dostępnych miałem tylko kilka. Nie pomagało włączenie i wyłączenie programu. Później problem zniknął samoistnie. Może po prostu Apple nie lubi Rage Against The Machine i dlatego próbował mnie od nich odciągnąć.
O nawigacji, designie wypowiedział się chyba każdy. Nawet Ci, którzy z projektowaniem aplikacji mają mało wspólnego. Każdy ma do tego prawo, jednak z tych wszystkich opinii bardzo spodobała mi się opinia Pawła Opydo. Apple Music powstało na bazie iTunes i to jest właśnie problem.
Playlisty są ok, choć jest ich mało. Wydaje mi się, że muszę jeszcze jakąś ankietę wypełnić by je bardziej dopasować do siebie. Przykład. Skoro jestem w posiadaniu całej dyskografii System Of a Down i zsynchronizowałem ją za pomocą iTunes Match chyba nie muszę poznawać mniej znanych kawałków zespołu, prawda?
Radio? Od zdjęcia z anteny porannego WFu nie słucham radia i nie zanosi się na zmianę.
iTunes przypomina teraz portal muzyczny, a nie sklep i aplikacje do streamingu. Wszystko wrzucone jest do jeden aplikacji co powoduje, że człowiek się gubi.
Dodatkowo strasznie mnie wkurza czekanie na załadowanie się płyty. Czasami jest to tylko kilka sekund, ale potrafi się to przedłużyć w nieskończoność.
Zsynchronizowałem całą moją bibliotekę z Apple Music na telefonie. Zobaczmy jak tam to działa. O tym będzie w kolejnym wpisie z cyklu Offtop.
Dodatkowo strasznie mnie wkurza czekanie na załadowanie się płyty. Czasami jest to tylko kilka sekund, ale potrafi się to przedłużyć w nieskończoność.
Zsynchronizowałem całą moją bibliotekę z Apple Music na telefonie. Zobaczmy jak tam to działa. O tym będzie w kolejnym wpisie z cyklu Offtop.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz