www.kulakovski.pl / pozytywny pesymista jest zamknięty: Muzyczne Inspiracje #11 - Ghost "Meliora"

Muzyczne Inspiracje #11 - Ghost "Meliora"

wtorek, 1 września 2015




Ghost powinniście już kojarzyć gdyż pisałem o nich w cyklu "Muzyczne Inspirację". W tym roku Papież i jego bezimienni Ghoule powracają z nowym materiałem. Gdy usłyszałem pierwsze dźwięki tej płyty od razu przypomniał mi się ich pierwszy album. Wydawać by się mogło, że będą powielać schematy, za które zyskali szacunek na muzycznej scenie. Jednak jest zupełnie inaczej. "Meliora" to album dopracowany w każdym calu. Długo odwlekałem zapoznanie się z nowym materiałem zespołu. Najpierw delektowałem się nowym albumem Soulfly, Bullet For My Valentine. Teraz żałuje, że nie zrobiłem tego wcześniej bo „Meliora” jest genialna. 

Moim numerem jeden, który wydaje się podobny do „Con clave con dio”, jest „Fom pinnacle to the pit” (chyba powinien podziękować szatanowi za ten bass) szalony kawałek z lekko psychodeliczną gitara. Połączenie szybszego tempa ze spokojnym głosem Papa Emitusa III. Po prostu doskonały.



Kolejnymi mocnymi punktami są dwa ostatnie utwory, które po prostu wgniotły mnie w ziemie. „Absolution”, który zaczyna się świetnym riffem od razu buduje podniosły nastrój. Potem do tego dochodzi znów ten bass ( dziękuję Ci szatanie!). Kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty myślałem, że nic lepszego na niej nie usłyszę. Jednak po tym utworze nadchodzi punkt kulminacyjny „Deus in Absentia” to doskonałe zamknięcie płyty. Piękny, monumentalny z świetną grą sekcji rytmicznej. 


"Meliora" ma jeden słaby punkt, a dokładniej utwór "He Is". Nie wiem dlaczego, ale nie pasuje do tej płyty. Może jest tam jakiś przekaz podprogowy od szatana, którego ja nie rozumiem. 

O szatańskiej propagandzie nie będę pisał bo każdy kto zna Ghost wie o czym są teksty zespołu. Jednak naprawdę warto zaznaczyć, że na tej płycie wokale jak i cała muzyka świetnie ze sobą współgrają. Pazur płynący z gitar i spokojny głos Papy to połączenie idealne.

Nie wiem ile razy już przesłuchałem ten album, ale nadal mam go za mało. Od premiery tego albumy nie usuwam go z telefonu i obawiam się, że nie stanie się to prędko. Słuchałem go nawet podczas biegania i muszę przyznać, że dobrze się go słuchało. Tym krążkiem Ghost udowadnia wszystkim, którzy zwątpili w nich, że mają jeszcze sporo do powiedzenia i nie zamierzają spocząć na laurach. Choć muzyka jest mocno powiązana z całym tym "teatrzykiem" to nawet gdy oddzielimy ją od scenicznego wyglądu i filozofii zespołu, ona obroni się sama.

P.S. Zazwyczaj w tym cyklu omawiałem wszystkie utwory z płyty. Jednak tutaj z tego zrezygnowałem z jednego prostego powodu. Gdy pisałem powyższą recenzje przy każdym utworze pojawiały się praktycznie te same słowa „świetny”, „doskonały”, „ten bass”. Dlatego postanowiłem nagiąć trochę formułę tego cyklu by nie przynudzać.

Z chęcią poznam albumy, które Wami wstrząsnęły, które sprowadziły Was na odpowiedni tor. Piszcie do mnie na adres pozytywnypesymista@gmail.com lub na facebook.com/pozytywnypesymista.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proudly designed by | mlekoshiPlayground |