Mój dobry kolega Filip, który od kilku tygodni daje mi korepetycje z rapu stwierdził, że przesiąkam tym gatunkiem. Ma on racje! Zapraszam do kolejnej odsłony
muzycznych inspiracji, w których piszę o gatunku muzyczny, który kilka
tygodni temu był mi zupełnie obcy. Pisałem
ostatnio o nowej płycie Rasmentalism i przy okazji płyty „Wyszli coś zjeść”zainteresowałem się Dwa Sławy.
Nie słuchałem wcześniejszych płyt tego duetu. Pierwszy raz zainteresowałem się utworem „Nie jestem raperem”. Następie Youtube podpowiedział mi, żebym posłuchał kawałka "O sportowcu, któremu nie wyszło". Dotarło do mnie, że ktoś ze znajomych musiał mi przesłać link, a ja nawet tego nie zakodowałem.
Od tamtego czasu ciągle w głowie miałem fragment„(...)Satisfaction
guaranteed or take your love back(...)”. Złamałem się i kupiłem album „LudzieSztosy”.
„Przyjaciele dwa”
Dawno nie spotkałem się z tak ciekawym intro. Muzycznie
genialny. Świetnie buduje napięcie. Przy pierwszym słuchaniu myślałem - to
fragment jakieś audycji?. Dopiero później zrozumiałem, o co dokładnie chodzi. Po prostu mam być gotowy na coś nowego.
„:(”
Muzycznie podkład jest zbliżony do intra. Pierwszy raz
słuchając tego kawałka naprawdę myślałem, że „beki nie będzie”. Pierwsza myśl, to są chyba jakieś żarty. Następny kawałek jeden uspokaja, beka jednak będzie.
Ten kawałek trochę nie pasuje do tej płyty. Wciskałem
F5, ale nadal nic. Próbowałem kilka razy i ciągle chciałem wrócić do „:(” lub przeskoczyć do
następnego utworu.
„Ciężki zawód”
Jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Bardzo podoba mi
się, że cały tekst obraca się wokół pracy. Oczywiście wszystko w
charakterystycznym dla Dwa Sławy stylu. To wszystko nie byłoby tak dobre gdyby
nie ten beat w tle. Rewelacja, a ten sampel „(...)what am doing, getingmoney”. Mistrzostwo.
“SMGŁSK”
To, co dzieje się w tym kawałku przeszło moje oczekiwania. Modulacja głosu, emocje i znów to coś, co mają tylko „Dwa Sławy”.
Przed zakupem płyty, słuchałem tego kawałka na Youtubie.
Podobnie jak w przypadku „O sportowcu, któremu nie wyszło” w głowie ciągle
miałem ten kawałek i ten beat. Wstawałem rano i ciągle w głowie miałem
„S!
Człowiek Sztos,
Z!
Człowiek sztos
T!
Mówią, mówią, mówią na mnie Człowiek Sztos
O!
Człowiek Sztos
S!
Człowiek Sztos
Mówią,
mówią, mówią, mówią, mówią na mnie Człowiek Sztos”
Świetny, po prostu.
„Hate watching”
Piękne podsumowanie tego, co prezentuje nam telewizja.Myślę, że
mogliby sporo namieszać jakby spróbowali połączyć rocka i swoje teksty tak jak w końcówce tego kawałka.
„O sportowcu, którego nie wyszło”
Uwielbiam ten kawałek.
„Niska szkodliwość czynu”
Kolejny kawałek, który odstaje.
„Diabelskie podszepty”
Ten kawałek ma najbardziej hardkorowy tekst z całej płyty.
Panowie udowadniają, że nie boją się kontrowersji.
„Dzień na żądanie”
Po „Diabelskich podszeptach” mamy chwilę wytchnienia.
Świetny śpiewany refren, a ten fragment sprawił, że idąc ulicą śmiałem się sam
do siebie „Gruba Patrycja marynuje mięso, do marynaty leje piwsko Karczek,
boczek, schab, żeberka, ta świnia dała z siebie wszystko!”. Rewelacja!
O tych kilku pozostałych utworach ciężko mi pisać. Są dobre, ale wolę wracać do tych wyżej wymienionych.
Zawsze denerwowały mnie składy, które nawijały bez sensu.
Jednak to, co Panowie wyprawiają na „Ludzie Sztosy” jest po prostu niesamowite. Mają takie flow, jakiego nikt w Polsce nie ma. (jeśli się mylę dajcie znać).
Teksty to główny powód, dla którego ludzie wybierają muzykę od duetu Dwa Sławy. Cześć osób może uważać, że teksty są bezsensu, a dla innych są one świetne. Oczywiście zdarzyło mi się kilka razy powtarzać dany utwór by zrozumieć go dokładnie. Jednak Dwa Sławy to nie było by „to coś” gdyby poruszali poważne tematy, dlatego w żaden sposób mi to nie przeszkadza. To jest rap, którego się słucha by się wyluzować. „Ludzie Sztosy” to album, do którego na pewno będę wracał. Ma w sobie coś, co mnie zaintrygowało. Nie wiem dokładnie, co to jest, ale naprawdę wyrwało mnie ze szponów rocka i metalu. Przesiąkam rapem i jest mi naprawdę dobrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz